Sony SmartWatch 2 – recenzja

Wyjaśnijmy sobie coś na początku – smartwatch to raczej zbędny wydatek.  Ze swoimi ograniczeniami i często topornym wyglądem raczej nie ma sensu go kupować. No chyba, że jest się takim pozbawionym rozumu i godności, zakręconym na punkcie nowych technologii geekiem jak ja.

Już dawno doszedłem do wniosku, że nie będę zastanawiał się po co mi smartwatch – po prostu musiałem go mieć. Zastanawiałem się tylko co wybrać. Biorąc pod uwagę ograniczony budżet miałem do wyboru tak naprawdę trzy rozwiązania: Pebble, Samsung Galaxy Gear 2 Neo i Sony SmartWatch 2. Za Pebble (a konkretnie wersją Steel) przemawiał długi czas pracy na baterii, skórzany pasek i potwierdzona przez znajomych niezawodność. Nie do końca przekonał mnie jednak wyświetlacz e-ink oraz sam wygląd urządzenia. Sony oferowało za niższą cenę zegarek z kolorowym wyświetlaczem, nieco lepiej wyglądający, obsługujący w sumie wszystkie niezbędne aplikacje. Minusy? Przede wszystkim kiepska rozdzielczość wyświetlacza. Samsung dorzucał do tego wszystkiego super AMOLED i możliwość rozmów telefonicznych przez wbudowany głośnik. Niestety okazał się również najdroższą opcją. Po przeczytaniu niezliczonych tekstów i recenzji wybrałem w końcu sprzęt od Sony. Czy słusznie?

Sony SmartWatch 2

SmartWatcha 2 kupiłem na początku maja. Konfiguracja z telefonem dzięki NFC okazała się bajecznie prosta. Po 2-3 minut sprzęt był gotowy do użytku. Pierwsze wrażenie? Wyświetlacz bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie jest to może sAMOLED ale nie ma też tragedii. Co najważniejsze, jest czytelny – nawet na pełnym słońcu. Sam zegarek obsługuje się niemal wyłącznie dotykowo. Wyjątkiem jest przycisk funkcyjny na prawej krawędzi urządzenia. Pojedyncze przyciśnięcie powoduje podświetlenie wyświetlacza. Ekran można podświetlić także poprzez podwójne stuknięcie w wyświetlacz. Po podwójnym wciśnięciu uzyskujemy dostęp do menu. Jego podstawowym problemem jest ograniczona możliwość personalizacji. Ikonki aplikacji możemy posegregować jedynie alfabetycznie lub ze względu na częstotliwość korzystania.

Na zegarku preinstalowanych jest kilka podstawowych aplikacji, m.in. alarm, kalkulator, latarka, minutnik i stoper. Mamy też dostęp do ustawień. Możemy w nich włączyć/wyłączyć Bluetootha i wibrację, ustawić sposób wyświetlania powiadomień, zmienić tarczę czy dopasować jasność ekranu. Teoretycznie możliwa jest też zmiana tapety, ale w praktyce producent ogranicza nas do 7 nieciekawych rozwiązań. Z poziomu telefonu można zainstalować całkiem sporo dodatkowych aplikacji i tarczy. Postaram się w skrócie przybliżyć Wam te, z których korzystam/próbowałem korzystać:

Telefon – najważniejsza appka smartwatcha. Podzielona jest na cztery podstawowe funkcje: ulubione, rejestr połączeń, książkę telefoniczną i klawiaturę numeryczną z możliwością zainicjowania połączenia. Aplikacja umożliwia odebranie, wyciszenie, odrzucenie z smsem (kilka szablonów+możliwość ustawienia własnych), a także zainicjowanie połączenia. Bardzo przydatna jest książka telefoniczna, dzięki której w każdej chwili możemy podejrzeć numer telefonu wybranej osoby. Dużym minusem jest szybkość działania. Za każdym razem od uruchomienia, appka potrzebuje 2-3 sekund na rozruch. W efekcie oznacza to, że przez 2-3 sekundy od momentu kiedy zegarek zaczyna wibrować, sygnalizując połączenie przychodzące, musimy oglądać na ekranie symbol ładowania – dopiero po chwili pojawia się ikonka informująca o tym kto dzwoni, z możliwością odebrania, wyciszenia lub odrzucenia połączenia. Pomijając tę uciążliwość – wszystko działa jak trzeba.

Wiadomości – chyba najsprawniej działające rozszerzenie. W zasadzie mamy tu dostęp do wszystkich smsów z ostatniego okresu czasu, każdy z nich możemy wygodnie przeczytać na ekranie, bez potrzeby wyciągania telefonu z kieszeni. Nie muszę mówić jak przydatne jest to jak stoisz w zatłoczonym autobusie czy tramwaju 😉 Co więcej, na każdy SMS da się odpowiedzieć szablonem. Fajne, szybkie i wygodne.

Znajdowanie telefonu – nie wiem jak Wy ale ja mam ten paskudny zwyczaj, że rzucam wyciszony telefon w kąt, a potem szlag mnie trafia kiedy nie mogę go znaleźć. Funkcja znajdowanie telefonu umożliwia wywołanie predefiniowanego alarmu w telefonie (nawet kiedy jest wyciszony). MEGA przydatne przy moim stylu życia 😉

Kalkulator – pamiętacie zegarki z kalkulatorem Casio? 😉 Tutaj wygląda to podobnie – wirtualna klawiatura numeryczna jest dosyć mała, ale nawet przy moich grubych paluchach korzysta się wygodnie.

Odtwarzacz muzyki – czasami się wykrzacza ale zazwyczaj daje radę – można skonfigurować z Deezerem, ustawiać głośność, pauzować i przełączać utwory z playlisty.

Minutnik – spełnia swoją rolę wzorowo – skutecznie zastępuje w kuchni tradycyjny minutnik.

Budzik – musisz wyjątkowo wcześniej rano wstać, a nie chcesz obudzić partnerki/partnera zwykłym budzikiem? No problem. Załóż smartwatcha, ustaw godzinę, a obudzi Cię delikatną wibracją.

ModeChanger – całkiem przydatne, z pozycji zegarka możemy zmienić tryb telefonu na cichy/wibracje/dźwięk.

Połączenia nieodebrane – w zasadzie pokazuje tylko nieodebrane połączenia – czasem się przydaje.

Pogoda – podstawowe informacje o pogodzie na 3 najbliższe dni.

Latarka – jest to raczej maksymalna jasność ekranu – przydaje się jak w łazience nagle ktoś zgasi Wam światło 😉

Pokaz slajdów – pokazuje zdjęcia z Waszego głównego albumu w telefonie – nawet przydatne jeśli chcecie komuś na szybko pokazać ostatnio cykniętą fotę.

Kalendarz – synchronizuje się z terminarzem z telefonu – pokazuje aktualne i nadchodzące wydarzenia. Jeśli nie używacie terminarza w telefonie – raczej zbędne.

Calendar – w przeciwieństwie do „kalendarza” mamy tutaj widok całego miesiąca. Minusy: często się zawiesza przy starcie i zaskakuje dopiero po drugiej próbie odpalenia.

Gmail – wszystko było ok dopóki działało. Niestety po dwóch tygodniach przestały zaciągać się maile. Nic nie pomógł restart SW czy reinstalka. Zdecydowanie moje największe rozczarowanie.

Dostępnych jest wiele innych dodatków, m.in. Facebook, Instagram, Twitter czy Calendar reminder ale nie korzystałem z nich – stwierdziłem, że podstawowe powiadomienia w zupełności mi wystarczą.

A jak to wszystko sprawdza się w praktyce? Cóż, oprócz chwilowych zwiech w przypadku „telefonu”, „odtwarzacza muzyki”, „calendara” i niedziałającej obsługi Gmaila to jest całkiem nieźle. Bateria wytrzymuje około 5 dni i ładuje się w niecałe 2 godziny. W efekcie, nawet jeśli mi się rozładuje, to mogę w każdej chwili ją podładować zwykłą ładowarką micro USB. Jak już wspominałem, wyświetlacz sprawdza się bardzo dobrze praktycznie w każdym oświetleniu.

SW2 reklamowany jest jako pilot do telefonu. I wykonuje swoje podstawowe zadanie całkiem dobrze. Jest trochę jak ruska pralka – czasem się zatnie ale pierze dobrze i sami nie wiemy czemu ją tak kochamy.

Co do samej jakości wykonania nie mam większych zastrzeżeń. Materiały sprawiają wyrażenie solidnych, wyświetlacz się nie rysuje, a wejście usb jest wygodnie schowane. Jedyne zastrzeżenie mam do paska – ręka pod nim niesamowicie się poci. Szkoda, że nie ma możliwości zakupienia wersji ze skórzanym paskiem. A jak sprzęt się prezentuje, zobaczcie sami:

Sony SmartWatch 2 20140805_142047 20140805_142315

Czy jestem więc zadowolony z zakupu smartwatcha od Sony? Raczej tak. Gdyby aplikacje działały sprawniej, a Gmail działał W OGÓLE, to byłbym zachwycony. A tak mam pewne zastrzeżenia, ale ogólnie nie żałuję wydanych pieniędzy.

Ciekawy jestem porównania SW2 z innymi smartwatchami – jeżeli korzystacie z produktów konkurencji dajcie koniecznie znać w komentarzu :) A jeśli interesuje Was, które smartwatche są obecnie najpopularniejsze w sieci polecam świetną prezkę Brand24: <<kliknij tu>>

Udostępnij: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • Facebook
  • Twitter
  • LinkedIn
  • email
  • Print